Lucy
Ubrana w ową koszulke;i owe spodnie:
Zeszłam na dol ogladajac ostatni odcinek 3 sezonu Pamietnikow Wampirow.
Oczywiscie na koncu sie poplakalam i rozpłyna mi sie po twarzy makijaz.Zmyłam go na nowo sie pomalowalam a ze dzisiaj była zajebista sobota caly dzien mogłam cwiczyc opierdaling.Jednak ktos przeszkodzil mi i zapukal do drzwi.Z ociagnieciem otworzylam je.
-Nina ...Felix co wy tutaj robicie?-zapytalam ucieszyłabym sie bardziej gdyby GO tutaj nie było.
-Zalało nam mieszkanie wiec chcielismy przenocowac u ciebie....-powiedziala zawstydzona Nina
-Jasne ze mozecie -weszli do mieszkania.
-Plakalas?
-Tak ostatni odcinek Pamietnikow...-Nina sie usmiechnela i machnela reka na znak ze rozumie.
-Wstawaj robimy impreze w szkole! Musimy wszystko przygotowac!-krzykneła i rzucila sie na mnie usiłujac mnie podniesc.Gdy stalam sie Lilikantropem a po ludzku wilkolakiem stalam sie silniejsza ,szybsza i wydłuzają mi sie kly,slysze i widze owiele lepiej np.słysze bijace serca ludzi na przeciwnej stronie ulicy wiec jestem zupełnie inna niz ludzie a i jeszcze tak na marginesie szybciej sie wkurzam.,
-Jezu Ninka dlaczego zawsze nas musisz zgłaszac!-krzyknełam i zepchnelam ja z moich nog.
-Wstawaj! A i tak przy okazjii dzieki nie musialas sie zgadzac.
-Tak wiem o tym nina.Posun sie chce wstac- podniosłam sie
-A i tak ogolem mialam ci to powiedziec kupiłam razem z Lexy Dom!!A Felix z twoim bratem i z Mattem swoj wlasny!Super no nie?
-Ze co!? Mogłam dopłacic!- krzyknełam- A i jeszcze co z Rose?
-Zostanie z rodzcami no chyba ze cchesz ja wziasc pod skrzydla- posłala mi kpiarskie spojrzenie. Chciałam ale ...
- EEE ! Wiesz że nie chcę!- krzyknęłam.
- Eeee! Lucy, możemy pogadać? -zdziwiłam się, bo te słowa o dziwo wyszły z ust Felka!
- No jasne, bez problemu!- uśmiechnęłam się, nawet trochę prawdziwie. Wyszliśmy z pokoju na taras i tu się zaczęło
- Luc, dlaczego ty mnie tak nie lubisz? -spytał prosto z mostu.
- Bo...- sama nie wiedziałam co powiedzieć! Po prostu i tyle!
- No wiesz ja... teraz trochę głupio to powiedzieć ale... lubiłem cię.- wykrztusił i zrobił słodką minę
- I nie chciałbym żeby osoba którą kiedyś dawniej darzyłem uczuciem mnie nie znosiła.- przerwał swój do bólu szczery i dość mało zrozumiały wykład. A mi szczena opadła.
- Przepraszam? Naprawdę nie wiem co powiedzieć... Może po prostu dasz i trochę czasu żeby to przetrawić. I to nie jest tak że cię nie lubię. Ja cię nie znam i te twoje poglądy są sprzeczne z moimi. Może kiedyś się zakumplujemy, a na razie -SORRY! - delikatnie go przytuliłam i wyszłam z tarasu z mętlikiem w głowie. JA pogodzona z NIM?! Z panem JestemEmo? Nie do pomyślenia !
Stwierdzam zgon bo metlik w głowie ...
Nina
Dom caly w dziwnych roslinkach suuuuuper....Tak moja moc (albo i nie moc jakkolwiek by to nazwac) oszalala!Jak to mowi dziwna cicia Lucy szaleju sie najadla! No cóż xD kiedy ktoś kogo lubię (czyt. KOOOCHAM) pojewia sie w pobliżu ja szaleję !
-Nini ? Jestes tu?- zapytała Lucy.
-No jestem jestem!
-I co tam?- zaptytala dziwnie zmieszana
-Nic a co ma byc ile sie nie widziałysmy 5 minut? - zapytałam. Oparla sie o framuge okna i je rozlamala.Gwałtownie sie odsunełam.
-Jprdl co do cholery?- zapytala
-No to jest dziwne ale trzeba sie przyyzwyczaic...
-Ze łamie okna ... Super!! I like it! - powiedziala siadajac delikatnie na łozko.
-Wiesz ja ide na dol- powiedziala po 10 minutach niezwyklej ciszy i wyszla z pokoju.Wlaczyłam Komputer i fejsa.Powstawialam rozne zdjecia .Dzien minal mi szybko ale Lucy jeszcze nie wrocila z domu.Widzialam tylko ze znikla jej torba i pare cieplych kurtek spodni i telefon
-Napewno wroci - mowił mi juz od popołudnia Felix i Zayn, ja tylko kiwalam glowa i jadlam slabe przekaski.
-Odbierz rzesz ten telefon!- krzyczałam do kolejnej poczty głosowej ale to nic nie dawało.Spiaca ubralam sie w droga bieliznne od Victori secret i polozylam sie spac.Wlaczyłam radio, właczylam swoj budzik , rozpuscilam niesforne włosy i w koncu zasnełam.Nie spalam dlugo bo burza i cholerne grzmoty mnie obudzily.Szybko na paluszkach wstałam i nie zapalając swiatła poszlam szybko do pokoju mojeje najlepszej przyjaciolki.
-Lucy jestes?- nikt mi nie odpowiadal wiec zrezygnowana poszłam do lazienki,do kuchni sie napic i napowrot ułozylam sie spac.Głowe zwroconą mialam do okna gdzie swiecil przepiekny ksiezyc.
Zasnełam szybko, nie snilam.Poprostu byłam w krainie marzen gdzie lody byly na drzewach a gummisie do mnie gadala i rozmawialy o pogodzie.
Dawac komenty!!! :D kocham was branoc!














